Eachine E58 – miniatura Mavica Pro

Dwa dni temu przyszedł do mnie nowy dron. Tytułowy Eachine kupiłem, ponieważ spodobał mi się jego wygląd, który jakby nie patrzeć po chamsku został ściągnięty z Dji Mavic Pro. I trzeba przyznać, że po odpakowaniu jest łudząco podobny… tyle że sporo mniejszy. Taki niewyrośnięty syn Mavica.

Po co właściwie taki dron?

Jako posiadacz Mavic’a po co kupowałem tani odpowiednik, który parametrami nie dorasta niczym produktowi Dji? Z kilku powodów.

Po pierwsze cena! Za opcję z 2Mpx kamerką i dwoma akumulatorami zapłaciłem około 160zł, więc nie będzie nawet szkoda jak przez przypadek popsuję…

Po drugie waga. Jest on naprawdę lekki, a co za tym idzie, obowiązują go zupełnie inne przepisy lotnicze, można nim latać bez zezwolenia w mieście.

Po trzecie, możliwość robienia fikołków i brak wspomagania GPS. To ostatnie o ile w przypadku drogiego sprzętu jest koniecznością, tutaj traktuję jako wyzwanie do nauczenia się jak sprawnie latać bez systemów wspomagania lotu (jedyny jaki posiada to utrzymywanie pozycji). Wszystkie udogodnienia strasznie rozleniwiają, a to powoduje, że w kryzysowej sytuacji możemy nie wiedzieć co zrobić. I w tym celu zamiast testować takie rzeczy na czymś co po rozbiciu narazi na wysokie koszty, lepiej polatać „zabawką”.

Wygląd i pierwsze wrażenie.

Jak już wspomniałem, dronik (o dziwo takie zdrobnienie wyjątkowo pasuje w tym przypadku) wygląda całkiem przyzwoicie. Oczywiście widać przeciągnięte kabelki i kiedy się go trzyma czuć tą taniość z niego bijącą, natomiast nie jest ona jakoś bardzo uciążliwa. Ogólne wrażenie wizualne na wielki plus!

Przy Eachine, Mavic wydaje się po prostu wielki!

Aplikacja na iPhone działa całkiem sprawnie, aczkolwiek przyzwyczajony do dopracowanych rzeczy tutaj można stwierdzić, że projektował ją developer bez pomocy ani grafika, o UXach wcale nie wspominając… Nieco toporna, ale spełnia swoje zadanie, podgląd „na żywo” oraz sterowanie nie jest problemem.

Latanie

W zestawie załączone były dwie baterie, które ładować można poprzez kabel microUSB, kontroler natomiast wymaga baterii 3xAA, których w zestawie nie ma. Po wrzuceniu baterii, włączeniu drona, połączeniu z telefonem po wifi i uruchomieniu kontrolera, był on gotów do lotu.

Pierwszy test lotu przypadł w biurze gdzie pracuję – wiadomo, nowa zabawka, nie udało się wyczekać do końca pracy. Dron na podłodze, kółko gapiów ze współpracowników i delikatny strach wewnętrzny czy wszystko pójdzie okay.

Wychylone drążki. Silniki wystartowały (na jałowych obrotach nawet bardzo cicho pracuje). Wychylam lewy drążek w górę i dron oderwał się od ziemi, praktycznie stał w miejscu! Komenda leć do przodu i to robi, wróć, to samo! Uważam, że sprzęt jak za taką cenę działa idealnie! Jedyny błąd jaki popełniłem podczas latania (już na parkingu pod biurem) to fakt pomylenia opcji Roll z Emergency Motors Stop. Efekt był taki że zamiast spektakularnego 360 w powietrzu, był spektakularny upadek na ziemię 🙂 Natomiast przy takiej masie drona i jego konstrukcji, nic się nie wydarzyło. Eachine ma trzy tryby lotu, właściwie prędkości i o ile na podstawowym jest fajnie ale brakuje tej dynamiki, to już na trójce jest całkiem przyzwoicie.

Czas lotu

Według producenta 7min na jednej baterii. Na dworzu, w zimnie (-6 stopni było) pozwoliło mi to polatać przez faktycznie około 7 min. Mogłoby być więcej, ale czego spodziewać się po baterii 500mAh… Jedyny mankament jaki zauważyłem, to przy kończącej się już baterii sterowanie jest nieco gorsze – silniki nie mają odpowiedniej mocy i to spowodowało, że wleciałem w płot i śmigła były do wymiany – dobrze, że w komplecie dostajemy dwie pary śmigieł (lewe i prawe). Wrac z kończeniem się baterii Eachine ma problem, żeby w ogóle wznieść się do góry, a nigdzie nie znalazłem kontrolki poziomu naładowania akumulatora – trochę słabo…

Ogólna opinia

Nie jestem specem od dronów, więc opinia jest mocno subiektywna, natomiast może pomocna dla laików w temacie. Generalnie znając podstawy latania, steruje się tym bardzo przyjemnie, kontroler responsywny, a możliwość robienia fikołków (roll) sprawia dodatkową frajdę. Jakość nagrań nie powala i na pewno nie nadadzą się one nawet do mocno amatorskich filmików, zakładam, że chodziło tutaj bardziej o jakiekolwiek FPV aniżeli opcję nagrywania i nawet to, że kamera nagrywa rzekomo 720p, to jest to bardzo biedne 720p – lepszej jakości obraz jest rejestrowany wysyłany radiowo z Mavica i zapisywany na telefonie podczas lotu niż tutaj materiał zapisany na karcie, ale jako ciekawostka się nadaje 😀