Gimbal do GoPro

Jakiś czas temu załapałem zajawkę na tworzenie wspomnień z wyjazdów w postaci krótkich filmików. Klipy do kilku minut długości. Zalet tego rozwiązania jest sporo, bo przecież przyjemniej obejrzeć kilkuminutowy film z podkładem muzycznym, który potrafi skupić uwagę znajomych przez 5 minut, niż męczyć ich galerią kilkuset zdjęć (przy dobrych wiatrach, bo znam osoby, które z wyjazdu mają kilka tysięcy zdjęć i zapraszają na wspólne oglądanie – pozdrawiam swoją mamę).

W tym co robię jestem totalnym amatorem, ale nawet w takim przypadku chce się mieć jak najfajniejsze ujęcia – z czegoś w końcu trzeba zmontować efekt końcowy 🙂 Nie wiem jeszcze czy jest to coś, co chcę szlifować (pewnie w pewnym zakresie tak), niemniej na chwile obecną staram się wykorzystać możliwości jakie daje GoPro z lekkim wsparciem iPhone’a – na droższy sprzęt może kiedyś przyjdzie czas, ale jeszcze nie teraz.

Do tego celu powoli kompletowałem swój zestaw GoPro, w którego skład wchodzą takie oczywiste rzeczy jak szybkozłączki, selfie stick i obudowa wodoszczelna, czy opaska na głowę, natomiast dodatkowo zaopatrzyłem się w:

  • potrójna przyssawka – świetnie sprawdza się do nagrywania z samochodu,
  • Joby Gorillapod – mini, elastyczny statyw, który można zaczepić praktycznie wszędzie,
  • timelapse – pierwotny robiłem samodzielnie, co można zobaczyć w tym poście, natomiast docelowo kupiłem dedykowany timelapse, ponieważ miał już wbudowane nóżki i jest lżejszy,
  • kilka kompletów baterii, potężny powerbank i DualCharger.

Nie jest to wiele sprzętu, ale zestaw, który mieści mi się w plecaku i z którym jestem w stanie nagrać kilka różnych i ciekawych ujęć, które będę w stanie skleić w coś przyjemnego dla oka.

Stabilizacja

Kiedy pisałem ostatni wpis na temat GoPro, wspominałem o gimbalach. Natomiast wtedy jedynie znałem temat z teorii, tyle co pooglądałem przykłady na YouTube.

Od tamtego czasu stałem się właścicielem trzeciego już urządzenia tego typu i muszę przyznać, że jest to rzecz, którą każdy amator filmowania powinien posiadać! Zwłaszcza w połączeniu z przedłużką, która umożliwia nagrywać ujęcia podobne do tych ze slidera (swoją drogą postanowiłem samodzielnie zbudować zmotoryzowany slider).

Pierwszym gimbalem był FeiyuTech Fy-G4S. Kupiłem go jeszcze przed premierą GoPro Karma Grip’a, patrząc jednak na recenzje nie był to aż taki zły wybór. Długo zastanawiałem się nad dobrym wyborem, ponieważ rynek na chwilę obecną proponuje naprawdę spory wybór w tym zakresie, a producentów również jest pełno – Removu, FeiyuTech, Zhiyun, Evo, GoProNeewerIkan, Polaroid… Generalnie jest ich jeszcze więcej, a to jedynie te z którymi spotkałem się poszukując modelu dla siebie.

Większość gimbali radzi sobie ze stabilizacją w bardzo zbliżonym stopniu, jedne lepiej niwelują np. zbieganie ze schodów, inne jazdę na rowerze, więc tutaj pozostawało odpowiednie dobranie jakości do ceny. Padło na FeiyuTech.

Fy-G4S

Mój pierwszy gimbal naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył. Różnica w stabilizacji jest naprawdę odczuwalna od razu, a obraz ładnie płynie i niweluje większość drgań. Dodatkową zaletą G4S była możliwość obracania kamery we wszystkich trzech płaszczyznach bez ograniczeń, bez obawy, że któraś oś się przyblokuje. Poniżej prezentuję jeden z pierwszych filmików z użyciem Fy-G4S 🙂

Jak widać efekt jest bardzo dobry, biorąc pod uwagę, że nagrania robione były tylko z ręki – i to starając się zawładnąć jeszcze nad samym gimbalem, do którego trzeba się też trochę przyzwyczaić. W większości ujęć zapomniałem usunąć efekt rybiego oka, który niestety uwypukla jeszcze niektóre drgania i zniekształca obraz, ale nie jest najgorzej. Stabilizator sprawdzał się bardzo dobrze i w różnych warunkach, a do jego plusów należała również możliwość jednoczesnego ładowania kamerki podczas używania, co zwiększało czas pracy samej kamerki 🙂

Podsumowując Fy-G4S do jego zalety to:

  • możliwy obrót 360 stopni we wszystkich trzech osiach,
  • bezpośrednie podłączenie gimbala z kamerką Hero 4 poprzez wbudowane złącze miniUSB,
  • zdalne sterowanie poprzez dodatkowy bezprzewodowy pilot,
  • relatywnie długa praca na akumulatorze.

Niestety po jakimś czasie gimbal zaczął samoczynnie drgać, co spowodowało, że stracił on swoje właściwości, bo dodawał drgania, zamiast je niwelować. Oddałem na gwarancji, w zamian dostałem zwrot pieniędzy, co jak się okazało wystarczyło na zakup nowego, ulepszonego stabilizatora, również od FeiyuTech – G5.

FeiyuTech G5

Według producenta, lepszy, szybszy, fajniejszy i w ogóle top! Nieco inny z wyglądu – bardziej kompaktowy. Do tego wodoszczelny (nie, pod wodę z nim lepiej nie wchodzić, ale na deszczu już nie ma problemu, aby korzystać). Do tego mocniejsza bateria i czas pracy na nim do 8h. Oczywiście ładowanie kamerki podczas działania gimbala sprawdza się wyśmienicie – niestety za pomocą dodatkowego mini kabelka, a nie dedykowanego złącza, ale za to gimbal kompatybilny z wieloma kamerami, nie tylko Hero 4.

Zrobiłem test wydajności akumulatora w gimbalu podczas jednoczesnego ładowania kamery, uzyskany wynik to 5h 57min, więc uważam, że nie jest źle. Nadmienię, że akumulator GoPro pozwala na nagrywanie około godziny filmu 1080p – 60, zatem w ten sposób możemy sobie ten czas wydłużyć.

 

Do tego tryb selfie – automatyczny obrót kamery w stronę osoby trzymającej ją w ręku, bezprzewodowe sterowanie gimbalem za pomocą aplikacji na smartphone’a. Praktycznie same plusy i tak faktycznie jest! Jest naprawdę lepszy, prawie, że idealny 🙂 Jedyną bolączką jest ograniczony kąt obrotu w osi pionowej i to już wymaga podczas filmowania dobrego zaplanowania przejścia kamery.

Zalety:

  • dużo większy akumulator od poprzednika – do 8h pracy,
  • wodoszczelny,
  • bezprzewodowe sterowanie gimbalem przez aplikację na smartphone,
  • kompatybilny z różnymi kamerami,
  • tryb selfie.

 

Dji OSMO Mobile 2

A to mój najnowszy nabytek, można zanabyć go za całkiem niezłą kwotę na GearBest np. tutaj. Miałem okazję przez dwa dni być posiadaczem FeiyuTech SPG, ale niestety o ile G5 tego producenta była świetna, to już wersja na telefon nie spełniała moich oczekiwań… Zabrakło mi kilka opcji.

Wracając jednak do Osmo. Chyba każdy zna markę Dji, głównie wypromowali się na rynku dronów, bo w końcu kto nie zna ich sławiennego Phantoma, którego ma każdy szanujący się wideofotograf (tak to po naszemu się pisze?). Swoje doświadczenie odnośnie stabilizacji obrazu w dronach przenieśli do gimbali ręcznych i wyszło im to bardzo nieźle. Fakt, że piszę tutaj o stabilizacji do GoPro, natomiast za pomocą prostej przejściówki zamieniamy go z powrotem do stabilizacji dla kamerki sportowej – dwa w jednym, a przy okazji można skorzystać z dodatkowych udogodnień jakie daje nam aplikacja na telefon do nagrywania wideo.

Generalnie Osmo mam kilka dni, a za oknem średniawa pogoda, więc postaram się podzielić wrażeniami w niedługim czasie, na pewno zostanie uwieczniony jakiś materiał wideo oraz moja subiektywna opinia na temat tego urządzenia.